Zakładki:
Dzidkotki w dużych ilościach spikasowane
Inne futra
|
poniedziałek, 16 listopada 2009
Chłopaki dzisiaj imprezują
Zostały same, ja spędzam tę noc w delegacji :) Oby dalej tak dobrze znosiły samotne noce, bo w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy czeka mnie kilka takich dwudniowych wyjazdów. Pewnie już pozapraszały sobie co ładniejsze kotki z podwórka :)
niedziela, 15 listopada 2009
W czasie deszczu koty się nudzą?
A gdzie tam. Przecież inteligentne koty zawsze znajda sobie coś ciekawego do roboty. 


poniedziałek, 09 listopada 2009
Siła i piękno :)
Za zdjęcia dziękujemy Dorce, jednej z naszych ulubionych fotografek :) 

poniedziałek, 02 listopada 2009
Kot Schroedingera :)
No, p r a w i e. :-) 
Czarna seria :D
Napełniałam dzisiaj kopułkę kociej fontanny.Cynamon jak zwykle wspiął się łapkami na umywalkę i patrzył (ma fioła na tle wody). Strumień wody z kranu trafił na plastikowe wgłębienie w kopule. Zimny, mocny rykoszet poszedł prosto między Cymkowe oczy... Przepraszam, Cymek, że się śmiałam, ale... :DD
niedziela, 01 listopada 2009
Wpadka
Wczoraj wieczorem Lucek skąpał się w wannie pełnej wody z pianą. Już raz mu się to przydarzyło, ale wtedy zamoczył tylko tylne łapy i ogonek, tym razem zaś tylko łepek ocalił. Tak balansował na krawędzi wanny, usiłując dostać się do nowej, nieobwąchanej jeszcze szczotki, że w pewnym momecie pomyślałam, że moja interwencja jest konieczna, teraz, już, natychmiast! Zanim jednak uczyniłam choćby ruch, Lucek zjechał do środka, wzbijając fontannę wody. Wygrzebał się dość szybko i byl raczej speszony niż zdenerwowany, nie uciekał z łazienki z wrzaskiem - ale przeżył bidok traumę, bo aż do rana nie było go w sypialni, a kiedy weszłam około północy do pokoju dziennego, siedział w pozycji porcelanowej figurynki pod stołkiem, tuż obok kaloryfera. No, ale dzisiaj rano już było OK i kilka minut temu Lucjan znowu pląsał radośnie na krawędzi wanny. Tym razem pustej :) Zdjęcia archiwalne, z początków wannowania:

poniedziałek, 26 października 2009
Weekend w mieście Lublin
Zdaje się, że ciutkę przesadziłam w ilości suchej karmy, pozostawionej chłopakom na 36 godzin samotności: 
A w Lublinie była przepiękna Milady: 


Był jeszcze przeuroczy Fiodorek, ale chwilowo nie mam jeszcze jego zdjęcia. Nie omieszkam zrobić stosownego update.
czwartek, 15 października 2009
Dom Kociej Jesieni ;)
Jesień, chłodno, na galeryjce siedzieć nie można... Zrobiliśmy się tulaśni i rozmiziani :) Czasem słońce: 


Czasem deszcz: 

A zazwyczaj po prostu o tak. Wstydam się... : 
Orła cień: 
Wielki (?) Brat patrzy: 
Elektrokot (na prąd): 
środa, 07 października 2009
Dzidka melduje
Czarny Gacek został wywieziony z dawnego domu w ubiegłą sobotę, "przenocował" u mnie, w niedzielę trafił do Białegostoku, gdize już czekał na niego stary przyjaciel, Łapek Antoni. Pobyt Gacka w moim domu był trudnym przeżyciem dla nas wszystkich. Dla Gacka niewątpliwie najbardziej. Cały wieczór, noc i poranek spędził w odosobnieniu, sycząc i warcząc, ilekroć wchodziłam do niego. Twardo się bronił, gdy wsadzałam go rano z powrotem do transporterka. Wił się jak piskorz, pluł, syczał, warczał, gryzł i drapał. Naprawdę miałam stracha. Na szczęście nie zlekceważyłam ostrzeżeń doświadczonych kociarzy i zabezpieczyłam ręce aż powyżej łokci. Dzięki temu zęby i pazury Gacka nie uczyniły mi szkody. Teraz Gacek aklimatyzuje się u boku Magdy i Antoniego. I mam nadzieję, że w miarę łatwo pójdzie :)
|