Futerkowo, czyli o wspólnym życiu pod jednym dachem z futrem czarnym i białorudym
czwartek, 29 stycznia 2009
Żyjemy

Ale jesteśmy bardzo, bardzo, BARDZO zajęci.

Wrócimy zapewne niedługo.

Pozdrowienia od kotów!!!!!

czwartek, 22 stycznia 2009
Nowy smakołyk

- miau -

LuDzidka ma w łazience coś nad wyraz smacznego.

Nie wiedziałem, jak to się nazywa (choć smakowało mi bardzo), aż dzisiaj LuDzidka przyłapała mnie na konsumpcji, po czym złapała telefon i usłyszałem, jak mówi do kogoś ze śmiechem:

- Nie uwierzysz! Lucek wychłeptał mi płyn do soczewek z pojemniczka!

A więc, zapamiętajmy sobie tę nazwę. "Płyn do soczewek".

- miau -

poniedziałek, 19 stycznia 2009
"A gdy będzie słońce i pogoda, pójdziemy se razem do ogroda..."

Codziennie, kiedy przychodzę do domu, Lucek wita mnie w przedpokoju, mrauczy, ociera się. Kiedy tylko daję pierwszy krok do pokoju, leci przede mną z podniesionym ogonkiem, kurcgalopkuje, miauczy wniebogłosy, po czym zaczyna drapać o drapak, miauczy i przeciąga się. Czyli - żąda, żeby wypuścić go na balkon.

Na co moja odpowiedź brzmi "nie". Bo jest zimno, bo mróz.

Czasami jednak po którymś tam "miaaaaaaoooooooouuuuuuuuuuuuu-drapdrap" - zamiast odpędzić pana kota rózgą, postanawiam jednak balkon otworzyć.

I co?

Koty (oba) wypadają na balkon z prędkością światła, zakręcają z wizgiem pazurów, obwąchują przez chwilę podłogę - po czym niespiesznym, niby obojętnym kroczkiem, wracają do domu. I usadawiają się z daleka od balkonu. Wszelkie otwieranie balkonowych drzwi na ościerz, przemawianie słodkim głosem i zachęcanie kotów do wyjścia na balkon dziwnie jakoś nie skutkują :-)

Za zimno, chłopaki! Jeszcze za zimno!

I kto miał rację? :-))))

niedziela, 11 stycznia 2009
Dzidkocia codzienność cd.

- miau -

W Sylwestra układaliśmy puzzle.

Sylwester to taka noc, kiedy LuDzidka nie położyła się spać przed północą, a potem strasznie huczało na dworze. Więc poszliśmy z Cynamonem do szafy, tam było ciszej.

A puzzle, to jest taka fajna zabawa dla kotów.

LuDzidka przyniosła z kuchni stół i na ten stół wysypała całe mnóstwo malutkich, lekkich drewnianych kawałeczków. A zabawa polegała na tym, że my próbowaliśmy zrzucać te kawałeczki łapami na podłogę (no bo jak inaczej?), a LuDzidka próbowała te kawałki ocalić. Nieźle jej szło. Wygrała. Tylko nie wiem, dlaczego mruczała coś wściekle pod fibrysami, skoro cały czas wygrywała?

W każdym razie, nieco nas ta zabawa zmęczyła:

    

Puzzle są fajne! Następnym razem pokonamy LuDzidkę. Już obmyślamy, jak to zrobić, żeby za nami nie nadążyła, hehe, hehe, miauuu ;-)

A choinki już nie ma. Szkoda, bo igiełki bardzo mi smakowały. I łatwo opadały z gałązek, wystarczyło trącić łapką:

Ogólnie rzecz ujmując, prowadzimy leniwe, prawdziwie kocie życie. Pełna wyluzka, jak mawia Cyryl, kot sąsiad z mieszkania obok. (Czasami wychodzę na korytarz i wymieniam z nim uwagi pod jego drzwiami. Poczciwy chłop.)

Cymol, na przykład, pozuje sobie. I jeszcze się chwali, że panienki lubią takich złotych chłopaków. Eugeniusz Koto, psia jego mać.

    

No dobra, nie zaprzeczam, że fajnie wygląda. I dobrze. Dzięki niemu poderwiemy więcej panienek! Właśnie szykuję ogłoszenie towarzyskie do "CatGirl!"

Ale póki co wie, kto tu rządzi. Na wszelki wypadek stale mu o tym przypominam. Mimo iż wyrobił się braciak pod moim wpływem niemożebnie!

Jakiś czas po Sylwestrze spadł śnieg. Podobno ja już widziałem śnieg. Ale byłem wtedy mały, miałem tylko cztery miesiące, więc nie pamiętam.

Jak ten śnieg spadł, to było tak:

    

    

Jakże to kłuje w łapki! Coś nieprawdopodobnego. No, ale ja spryciarz jestem, to znalazłem sposób:

W każdym razie nie przeczę, że ów idiotyczny, acz fascynujący wybryk natury potrafi kota porządnie zmęczyć. Więc w pełni rozumiem Cymola, że po powrocie z balkonu zasnął z tyłkiem w górze:

A dzisiaj LuDzidka sprzątała, czyli wywaliła mnóstwo pudeł na środek mieszkania. W to kotom graj! Hehe, hehe, miauuu. Było sobie małe pudełko, na środku pokoju. Pudełko wyglądało na zamknięte, miało opuszczoną przykrywkę. Więc kiedy LuDzidka tę przykrywkę podniosła, to z przerażenia zrobiła coś takiego: "HY!!..."

Naprawdę mój braciak wychodzi na koty. A to moja zasługa!

- miau -

sobota, 10 stycznia 2009
Sen

W pierwszych słowach tej notki pozdrawiamy moją siostrę cioteczno-cioteczną Bachę (machamy, machamy!).

Sen miałam dzisiaj idiotyczny, a mianowicie śnił mi się Cynamon, który nosił okulary :) I to nie takie zwyczajne okulary. One miały czarne oprawki, a zamiast szkieł miały małe telewizorki. Nadające na niebiesko.

Przypomniało mi się to, kiedy po przebudzeniu spojrzałam na Cynamonka.

22:16, the_dzidka , Cynamon
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 stycznia 2009
No żesz to....

- miau -

Dzisiaj cały dzień jedziemy na suchej karmie. Wyłącznie!

LuDzidka się zdenerwowała, że marnujemy mokre, że jemy tylko trochę (Trąbocymon zwłaszcza, on faktycznie ledwo skubie), a ona potem musi resztę wyrzucać do śmieci.

Zostawiła puste "mokre" miski, nasypała suchego z czubkiem do misek "suchych", uzupełniła wodę i poszła sobie.

No wiecie co, to jest skandal.

Rybkę dawała, wieprzowinkę dawała, Kitekata dawała. Teraz wróciła do tej nudniejszej, zdrowszej karmy, i zła, bo jemy słabo.

Jak ja mam jeść tylko suche, zapijając wodą? Trąbocymon ma lepiej, on woli suche...

- miau -

poniedziałek, 05 stycznia 2009
Jadłospis wg kota

Śniadankot
Przekotska
Kotbiad
Kotwieczorek
Kotlacja

Moje, acz zainspirowane "kotwieczorkiem" u koleżanki Kai :)

niedziela, 04 stycznia 2009
Święta i my

- miau -

Spędziliśmy bardzo efektywny czas.

Zapędziliśmy psa w koci róg:

    

Wygoniliśmy go do sypialni:

Sprawdzaliśmy świeżość i jakość jedzenia:

 

Ubieraliśmy choinkę:

    

Popilnowaliśmy tego, co pod nią...

    

A potem mogłem odpocząć.

No bo chyba to jasne, że ta liczba mnoga powyżej to tak trochę grzecznościowo? Trąba głównie leżał pod kaloryferem...

Ale co tam. W końcu jest nas dwóch, a ja rządzę. Miauuuu!!

- miau -