Futerkowo, czyli o wspólnym życiu pod jednym dachem z futrem czarnym i białorudym
poniedziałek, 15 lutego 2010
Kolejna sesja zdjęciowa :)

Droga Ciocia Dorka przysłała wykonane w weekend zdjęcia obiecując, że następnym razem lepiej dobierze się do Lucka :)

IMHO już dobrała się nienajgorzej, zwłaszcza na ostatniej fotce ;)

Ale na drugiej to jest Cynamon- sam-Cymes !

    

   

niedziela, 14 lutego 2010
Rozkoszniaczki

Cymek ostatnio jakby przełamał się uczuciowo i jakby trochę bardziej mnie kocha :) Śpi na poduszce obok mnie, krąży wokół; nie spuszczając oka ze mnie ociera się o meble lub o futryny, czasem nawet otrze się bezpośrednio o moją nogę, albo zaczepia mnie, żeby się z nim bawić (w tej chwili wsuwa łapkę na półkę pod klawiaturę i zaczepia). To nie był dotąd specjalnie wylewny kot, więc bardzo mnie to cieszy :) Mam nadzieję, że pewnego dnia zacznie się kłaść na mnie jak Lucek :)

Lucek jest nieustająco czarujący, leniwy, bezczelny i nie przepuszcza żadnej okazji, żeby się dobrze zabawić. Dzisiaj urządził sobie SPA pod kaloryferem. Padłam, bo w odróżnieniu od Cynicznego Cymka, Ludzki Lucek prawie nigdy nie leży do góry kołami. A tu - proszę:

   

Cynamon nie był zachwycony, że Szefuńcio zajął jego ulubione legowisko:

I odetchnął z wielką ulgą, kiedy po jakimś czasie Lucentego pognało w inne zakamarki domu:

Ogólnie przyjaźń kwitnie:

chociaż oczywiście, każdy potrzebuje chwili tylko dla siebie:

wtorek, 02 lutego 2010
Chata wolna!

- miau -

LuDzidka nie wraca. Podejrzewam, że ma to związek z torbą, którą dzisiaj wynosiła z domu, i z dużą ilością suchej karmy nasypanej do misek.

To się powtarza dość często i oznacza, że znowu zostajemy sami na noc!!!

Nie, żebyśmy narzekali. I tak głównie śpimy, od czasu do czasu któryś z nas wlecze się do kuchni do miski, do kuwety albo do miski z wodą (w dużym pokoju stoi, z innego miejsca nie chcemy pić, hehe, hehe, miauuu). Potarmosimy się trochę. Potem znowu śpimy w sypialni (ja na oknie, Grubek na poduszce na łóżku), połazimy po zakazanych meblach, obwąchamy ciuchy, przeryjemy półki w szafie i znowu śpimy. I nikt nie wrzeszczy na mnie, że hałasuję pukając łapą w klapkę od kuwety Grubka.

Niemniej jednak, LuDzidki trochę brakuje. Nie ma się na kim położyć ani do kogo przymruczeć.

Mam nadzieję, że jutro już wróci.

- miau -