Futerkowo, czyli o wspólnym życiu pod jednym dachem z futrem czarnym i białorudym
czwartek, 31 grudnia 2009
Wszystkiego Miauczącego!

Szczęśliwego Kociego Roku życzą

Lucek, Cynamonek i Dzidka

wtorek, 29 grudnia 2009
Kot, Który Kocha :)

Kotku, daj mi pisać!

Kotku, złaź z podkładki!

21:36, the_dzidka , Lucek
Link Komentarze (2) »
niedziela, 27 grudnia 2009
Sąsiad zdał egzamin

Z blisko czterodniowej opieki nad kotągami, podczas gdy ja bujałam się w Poznaniu :)

Ludzie, to nie jest sąsiad. To jest Skarb.

Mył kotom miseczki przed każdym kolejnym posiłkiem.

Niezjedzone resztki wyrzucal do toalety, a nie do kosza na śmieci.

Sprzątał kuwety, mimo iż powiedziałam mu, żeby to zrobił tylko wtedy, jak już będzie "widać, słychać i czuć".

Nawet zamiatał niewątpliwie rozsypany żwirek!!!

Sąsiad co prawda kociarzem jest (i znanym swojego czasu sportowym jeźdźcem i członkiem PKOl-u), ale jednak jest także Mężczyzną.

Ale Skarbem :)

A co do chłopaków - ucieszyły się na mój widok, nawet bardzo. Nie odstępują mnie na krok. Zwłaszcza Lucek...

środa, 16 grudnia 2009
A cija to nuzia, cija? :)

Kocia (m)oralność

Najważniejsze, żebyście byli szczęśliwi!

niedziela, 13 grudnia 2009
Grudzień. Niby zima...

Cynamon odkrył cudowne wlaściwości fotela Fatty:

Oraz nadal ma fioła na punkcie bieżącej wody:

Lucek znowu zainteresował się komputerem:

Na zimę (kalendarzową) wskazuje jedynie fakt większej tulaśności wzajemnej kociambrów:

wtorek, 08 grudnia 2009
Kolejny Tęczowy Most

My, kociarze, to jedna wielka rodzina. Znamy nasze koty z opowiadań, dopytujemy się o nie, wyobrażamy je sobie, a jeszcze jeśli czytujemy o nich na blogach, mamy wrażenie, jakby były zupełnie nasze.

I dlatego strasznie, strasznie przygnębiła mnie tragiczna wiadomość o Dusławie :-(

sobota, 05 grudnia 2009
Potyczki nad miską

Od kilku tygodni Lucek zasadza się na miskę Cymka. Po nałożeniu jedzenia, rzuca się na nią, mimo że w swojej misce ma dokładnie to samo. Odpędzam go. Gorzej, że po nasypaniu suchej karmy do jednej, dużej, wspólnej miski, też próbuje od niej Cymka odpędzić. A jako że Cymek pierdoła, to nie ma z tym najmniejszej trudności.

Wczoraj natomiast, byłam świadkiem przepięknej scenki - bardzo żałuję, że jej nie nakręciłam, bo video byłoby lepsze niż 100 słów. Ale skąd miałam wiedzieć? :)

Ponieważ skończyła się mokra karma, nałożyłam chłopakom do misek surowe mielone, sparzone wrzątkiem.

Oba koty podeszły jednocześnie do stojących obok siebie misek...

Jednocześnie powąchały ich zawartość...

Jednocześnie odwróciły łebki i spojrzały na siebie...

... po czym jednocześnie odwróciły się, i ramię przy ramieniu wymaszerowały z kuchni...

... zostawiając mnie płaczącą ze śmiechu :D