Futerkowo, czyli o wspólnym życiu pod jednym dachem z futrem czarnym i białorudym
piątek, 16 lipca 2010
Wczoraj wieczorem

o 22:30, wyciągałam kota Lucka z sypialni sąsiadów.

:)

czwartek, 15 lipca 2010
Nasz nadworny fotograf doskonały :)

Dorka, nasza ulubiona fotografka, odwiedziła nas w weekend. Jak zwykle, pozostawiła po sobie piękny plon.

Luckowi - jak wiemy - nie jest łatwo zrobić tak piękne zdjęcia:

      

Oto dowód na zażyłość chłopaków. Męskie rozmówki i wspólne dbanie o higienę:

  

Niewątpliwie Cynamon jest ósmym cudem świata w słońcu:

   

A Lucek lubi czasem obejrzeć jakiś dobry film. Tylko co tu wybrać?...

środa, 14 lipca 2010
Nie jadę

Nie pojadę na ten zaplanowany weekend z dziewczynami. Strasznie mi szkoda, ale nie wyobrażam sobie zostawienia chłopaków w takich temperaturach.

Nawet jeżeli zajrzałby sąsiad (którego i tak nie będzie), czy poproszona o to wczesniej Paulinka, nic to nie da - tam musi być wietrzenie non stop. Ja wietrzę przez 16 godzin, po czym idę do pracy, wracam po ośmiu godzinach i wchodzę do piekarnika. Nie, nie wyobrażam sobie, żeby chłopcy mieli zostać sami.

Trudno. Odpowiedzialność przede wszystkim.

wtorek, 13 lipca 2010
Stosunki bardzodobrosąsiedzkie

O Sąsiedzie, który już opiekował się moimi chłopakami w ostatnie Boże Narodzenie, już pisałam. I o tym, że rozmawia z nimi, kiedy tylko ich widzi (przez okno albo "na żywo").

Od jakiegoś czasu chłopcy nabrali już śmiałości i eksplorują galeryjkę. Zaczęło się też odkrywanie nowych lądów, czyli eksploracja mieszkania sąsiadów.

I KTO eksploruje?

Ano proszę Państwa, nie Lucjan, wódz stada i opiekun Cymka - jeno ten wlaśnie, z pozoru tchórzliwy i nieśmiały, Cymek! :) Ta nasza pierdoła i safanduła kochany! :)

Symptomy tego miałam już wcześniej - to Cynamon był odważniejszy, gdy ktoś przychodził w gościnę. To Cynamon wychodził na galeryjkę, żeby zostać pogłaskanym przez Sąsiada. To Cynamon kilka tygodni temu, widząc otwarte sąsiedzkie drzwi, najspokojniej w świecie przemaszerował przez nie, i uwalił się pod ławą w dużym pokoju, po czym zaczął się myć :D Lucek w tym czasie stał przed drzwiami i wrzeszczał wniebogłosy :)

A dzisiaj wyglądało to tak:

Cynamon idzie:

    

    

Dołącza do niego Lucek:

   

Tu już widzimy znowu tylko Cymka...

... a Lucek wybrał drugi kąt galeryjki:

Żal mi Lucka. Widać, że upał go męczy:

Potem jednak Lucek nie mógł się oprzeć wrodzonej, kociej ciekawości:

Zazerkał.

Wszedł nawet, czujnie obserwowany przez Cymka:

Ukontentowany Cymek ruszył już, aby ramię w ramię z Mentorem znów odkrywać nowe przestrzenie...

... ale Lucjan jednak zrejterował, i to na tyle szybko, że dobrze było widać tylko, oblizujący z niesmakiem mordkę, języczek:

A Sąsiadka przed chwilą powiedziała:

- Cynamon? Cynamon ma już swoje miejsce pod naszym stolikiem!

:-)

poniedziałek, 12 lipca 2010
Lipcowa kanikuła

Żal mi chłopaków. Leżą na kafelkach, brzuchami do góry. Zawsze spieszę się z pracy do domu, żeby szybko pootwierać im okna i drzwi. No i martwię się, bo wyjeżdżam na weekend.

Z drugiej strony - czy koty, którym jest za gorąco, chcą się jeszcze przytulać? :)