Futerkowo, czyli o wspólnym życiu pod jednym dachem z futrem czarnym i białorudym
piątek, 29 sierpnia 2008
Dziesięć odsłon kocich zapasów

Nareszcie udało mi się je uwiecznić!

Schemat jest dosyć przewidywalny: po zwarciu Luc się wycofuje a Cym leży, Luc wdrapuje się na poręcz sofy i skacze na Cyma, zwarcie, po zwarciu Luc się wycofuje a Cym leży, Luc wdrapuje się na poręcz sofy i skacze na Cyma, zwarcie, po zwarciu Luc się wycofuje a Cym leży, Luc wdrapuje się na poręcz sofy i skacze na Cyma, zwarcie...

(Ten niebiesko-biały barłóg to nie jakaś niechlujna narzuta na sofie; śpię na niej podczas pobytu Mamuni, a to są moje prześcieradła, które koty w akcji potargały.)

    

    

    

    

    

Gra w zielone

Natknęłam się na nią w zaprzyjaźnionym zezwierzęconym sklepiku na Słupeckiej, kupiłam i przyniosłam do domu. Aplauz był wręcz frenetyczny, oblężenie niczym Zbaraża:

    

    

    

Lucek nachapał się zielska, jakby pół roku nic nie jadł, wrócił do mieszkania, beknął i zgodnie z moimi przewidywaniami oddał wszystko z powrotem na kafelki w kuchni.

wtorek, 26 sierpnia 2008
"Babcia Hania przyjechała!"

Po raz kolejny zwabiłam do siebie na tydzień moją Mać - i korzystając z tego, oddaliłam się na z góry upatrzoną delegację :-) Nie, żebym tylko po to ją wabiła, co to, to nie.

Ten tekst "babcia Hania przyjechała" to nie moje nabijanki, ale tekst przez Mać wygłoszony po wejściu do domu. Wcześniej, jeszcze w Poznaniu (jechałyśmy do Wawki razem) wybrała sobie z przywiezionych fotek (papierowych) dwa czy trzy zdjęcia kotągów i zapowiedziała, że wszystkim będzie pokazywać swoich wnusiów :)

Tak się tylko trochę zastanawiam, czy to z jej strony wyłącznie poddanie się klimatowi dowcipu, czy może jednak podświadomy żal za brakiem wnusiów homo sapiens...

I wydaje mi się, że tak to będzie odbierane przez znajomków, którym - w dobrej wierze - kiedyś tam pokaże zdjęcia "wnusiów" ;-P

Aha, wyszło na to, że Wredny Jamnik jest wujkiem moich kotów. No bo skoro zawsze (przed tym, jak mnie pogryzł) kiedy przyjeżdżałam do rodzinnego domu, witał mnie okrzyk: "Supełku, chodź, twoja siostrzyczka przyjechała!!"... ;-)

Zezwierzęcony dom wariatów! Dwa domy znaczy. Może powinniśmy sobie jeszcze sprawić dwa gwarki i słuchać, jak powtarzają np: "Tu Radio Maryja - katolicki głos w twoim domu"?

piątek, 22 sierpnia 2008
Napędził mi stracha

Wczoraj Lucek bawiąc się, skoczył jak wcześniej dziesiątki razy, z parapetu na drapak. Tym razem coś nie trafił. Drapak przewrócił się i chyba częściowo przygniótł Lucka, bo usłyszałam tylko głośny, bolesny pisk :-(

Kontuzjowana była prawa przednia łapka. Lucka musiało bardzo boleć, bo wskoczył zaraz na sofę i wtulił się w nią całym sobą, zamknął oczy i usiłował wpełznąć pod gazetę, żeby się schować.

Spanikowana obejrzałam łapkę, ale nie wyglądała ani na złamaną, ani na zwichniętą, ani nawet na wybitą. Po chwili Lucek zszedł z sofy i pokuśtykał do kuchni, gdzie natychmiast wyjadł zawartość dwóch misek mokrego i połowę suchej. A już wiem, że on tak zajada stres.

Przez następną godzinę obserwowałam kota (to znaczy chodziłam za nim kuśtykającym po całym mieszkaniu dopytując co chwila: - Luceńku, boli cię łapka czy nie boli?). Na szczęście było już tylko lepiej i po godzinie Lucek w najlepsze kotłował się z Cymkiem w cowieczornym sparringu. Uff!

Ale przykre to było. Ten pisk pełen bólu, i to drżące futerko wciskające się w sofę, jakby chciało w niej zniknąć w ciemnej cichej norce....

Mój dzielny chłopak!

19:53, the_dzidka , Lucek
Link Komentarze (5) »
środa, 20 sierpnia 2008
Istny model

Nie chciałabym, aby ktokolwiek powziął mniemanie, że wyróżniam wyjątkowo Cymka, a Lucek zszedł na dalszy plan, bo tak absolutnie nie jest.

Po prostu nie mogłam się powstrzymać na widok tego zdjęcia:

Artysta-model, wszystkie kotki płci żeńskiej czytające "CatGirl!" zapewne mdleją....

20:42, the_dzidka , Cynamon
Link Komentarze (5) »
sobota, 16 sierpnia 2008
Mój Szaliczek, mój, mój, mój

Podczas kocich harców Szaliczek spadł z deski do prasowania na podłogę.

Co zrobił Cynamonek?

Mój ci Szaliczek jest, mój, mój, mój!

22:23, the_dzidka , Cynamon
Link Komentarze (8) »
wtorek, 12 sierpnia 2008
Zdrowie moich chłopaków!

Lucek i Cymek obchodzą dzisiaj pierwsze urodziny!

Gwoli ścisłości - dzisiaj urodziny ma Luckotek. Cymkotek miał w ubiegły poniedziałek, ale byłam wtedy w Gdańsku. Dlatego obaj świętują dzisiaj :-) W przyszłym roku obaj będą świętowali w urodziny Cymka :-)

Bądźcie mi zdrowi, bestie wy moje przebrzydłe :-)

Cymciurko, życzę Ci, żebyś przestał być taki nieśmiały :-)

Lucyndorku,  a Tobie życzę, żebyś przestał wymykać się na drugie piętro. Tam naprawdę nie ma niczego ciekawego :-)

Oto obaj dostojni jubilaci w wieczór ich święta:

Cynamon, 4 sierpnia 2007 (ta różowa łapencja!):

Lucenty, 12 sierpnia 2007 (te łapencje!):

OBY WAM SIĘ DOBRZE DZIAŁO,

A ŻE DZIAŁO TO ARMATA,

OBY WAM SIĘ ARMACIAŁO!

Apendix: składamy także serdeczne życzenia Silverkowi, rodzonemu braciszkowi Lucka - mamy nadzieję, że dobrze mu się żyje w nowej rodzince! :-)

niedziela, 10 sierpnia 2008
Porozumienie i braterstwo :-)

KOTszmar

Ten sen był okropny, Byłam gdzieś, bawiłam się wspólnie z blogo- i forumowiczami w pełnym słońcu na świeżym powietrzu. (Takie sny akurat mam często, i są fajne.) Nagle dostaję... maila? sms-a? od Anutka, jednej ze znajomych internautek, treści mniej więcej takiej: "Dzidko, przykro mi, że muszę ci o tym powiedzieć, ale nowi właściciciele Cynamona zawiedli na całej linii. Trzymają kota na straganie, uwiązanego na sznurku, nie dbają o niego i w ogóle są okropni. Staram się go od nich wydostać."

Natychmiast się denerwuję. Jacy nowi właściciele? Przecież ja nikomu nie oddawałam Cymka! Dostaję kolejnego... maila? sms-a? "Rozmawiałam z Doduszkiem. W tej sytuacji zadeklarowała, że wezmą Cynamona z powrotem do siebie, i postarają się znaleźć mu jakiś lepszy dom."

Ogarnia mnie panika. Muszę się natychmiast skontaktować z Anutkiem, i z Doduszkiem, wytłumaczyć im, że ja nikomu Cymka nie oddawałam, że nie rozumiem, co się dzieje, że zaraz pobiegnę na ten stragan... Mam przy sobie komórkę, ale z jakiegoś powodu wiem, że nie będę mogła dodzwonić się z niej do żadnej z dziewczyn. Rzucam się na poszukiwanie innego telefonu, ewentualnie komputera z dostępem do netu... Biegnę gdzieś przerażona po jakichś schodach, wkoło mnie beztrosko bawią się tłumy ludzi...

Obudziłam się z dzikim zipnięciem. Natychmiast z ulgą przekonałam się, że Cynamonek śpi sobie spokojnie na Szaliczku...

00:28, the_dzidka , Cynamon
Link Komentarze (6) »
czwartek, 07 sierpnia 2008
Znowu razem :)

Lucek całą noc przespał przytulony do mnie, mrucząc jak mały parowozik i domagając się miziania :) Przez to jestem niewyspana, bo mogłam co prawda włożyć zatyczki do uszu i spać, ale... zbyt mnie cieszył powrót kociszczy :)

Cym trochę spał mi w nogach (też nowość), ale najważniejsze, że chodził za mną cały wieczór domagając się... czego? Tak jest, miziania! :)

Dzisiaj już Cym wrócił trochę do normy, Luc przylepia się do mnie dalej.

Ech, widać było, że są szczęśliwe, zwłaszcza gdy po przyjeździe sprawdzały, czy w domu nic się pod ich nieobecność nie zmieniło :)

 
1 , 2