Futerkowo, czyli o wspólnym życiu pod jednym dachem z futrem czarnym i białorudym
środa, 30 września 2009
Parę nowinek

Tym razem bez zdjęć, ale juz nowe się szykują. Muszę zresztą je uporządkować, bo już się gubię.

Magdalena, Która Nie Lubi Kotów odwiedziła nas w weekend, i oczywiście chłopaki zaraz ją obsiadły, hehe. W ogóle ostatnio jakies ufniejsze są do ludzi, co mnie cieszy.

Najprawdopodobniej w sobotę będziemy mieli kolejnego gościa - czarnego kota Gacka, który będzie u nas nocował w drodze do swojego nowego domu w Białymstoku :) Już sobie to wyobrażam. Szykuję dla niego rzecz jasna osobny pokój. W niedzielę odwozimy go do nowego domu, gdzie czeka już na niego stary kumpel Antoni. Więcej o kotkach tu:

http://forum.gazeta.pl/forum/w,10264,97024093,97024093,3_dorosle_koty_szukaja_domu.html

Poznałam już Gacka, jest strasznie kochany i bardzo się cieszę, że ta historia zakończyła się happy-endem :)

czwartek, 24 września 2009
"Pamiętnik Babuni"

"Pamiętnik Babuni" Katarzyny Caty Ryrych. Książeczka ciepła, mądra, powinna być lekturą dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym, warta przeczytania przez każdego kto ma cień sympatii dla kotów. Narratorem i główną postacią jest biało bura kotka mieszkająca wraz z innymi w schronisku (w Mielcu), mądra, otwarta na wszystkich którym potrzebna jest pomoc. Oczywiście jest to fikcja literacka, ale Babunia żyła naprawdę i miała cechy bohaterki książki, ostatnie chwile swojego życia spędziła u forumowej Anki, pojechała do Gdańska.
Książeczka powstawała na forum miau. Prawie codziennie pojawiał się kolejny odcinek wyczekiwany przez wszystkich od samego rana. Podczas czytania popłynęły strumyki łez, ale i uśmiech gościł na twarzach.
Potem książka została wydana (korektę zrobiły też forumowiczki) i można było zakupić ją z dedykacją autorki.
Książka jest chyba nie do kupienia, ale można ją przeczytać na stronie tarnowskiej Fundacji Zmieńmy świat w pdfie
www.fundacjazmienmyswiat.tarnow.pl/pdf/pamietnik-babuni.pdf

Przeczytałam tylko do połowy. Spłakałam się strasznie. Babuniu, dziękuję...

 

poniedziałek, 14 września 2009
Popłynęlim... (Powiększać zdjęcia !)

W pewien warszawski dzień deszczowy

Tak jakoś się nam położyło...

I miło dalej się leżało...

I coraz niżej się zsuwało...

... lecz nadal było bardzo miło:

Aż wreszcie wszystko się wydało!

I głupio ciut nam potem było...

Uff

Wszystko jest w porządku, po dostawieniu kuwety siurańsko się nie powtórzyło.

Jedyny problem, jaki teraz mam, to słodkawy smrodek wciąż - mimo prania Vanishem do tapicerek - wydobywający się z materaca.

Ma ktoś jakiś pomysł? Wietrzeje, ale strasznie powoli...

20:33, the_dzidka , Lucek
Link Komentarze (5) »
piątek, 11 września 2009
Houston, mamy problem

Ostatnio kilka razy KTOŚ zasikał mi łóżko. Dzisiaj przyłapałam Ktosia na gorącym uczynku. Ktosiem okazał się Lucjan :-/

Zbiegło się to co prawda z zamianą dwóch małych kuwetek na jedną dużą krytą, więc nie wykluczam, że w tym dzieło. Wywlekłam potulnie stare kuwety, dokonałam zamiany powtórnej, kołdrę zawiozłam do pralni i czekam. Będę obserwować gada przez weekend. A w poniedziałek rano - do weta.

Poza tym nie wygląda, żeby coś mu dolegało - lata, gada, tłucze się z Cymkiem i przyłazi na mizianie. Zobaczymy...

09:11, the_dzidka , Lucek
Link Komentarze (1) »
środa, 02 września 2009
No i co tam u nas?

- miau -

Mamy już założoną siatkę na galeryjce:

Można więc siedzieć na zewnątrz, i kwiatki sąsiadce podjadać:

Poza tym, dolce vita:

- miau -

Dopisek Dzidki:

Od momentu założenia siatki i pozostawiania otwartych drzwi wejściowych koty wcale nie palą się do wychodzenia. A przedtem Lucenty co wieczór wył pod drzwiami tak, że uszy puchły...