Futerkowo, czyli o wspólnym życiu pod jednym dachem z futrem czarnym i białorudym
niedziela, 13 grudnia 2009
Grudzień. Niby zima...

Cynamon odkrył cudowne wlaściwości fotela Fatty:

Oraz nadal ma fioła na punkcie bieżącej wody:

Lucek znowu zainteresował się komputerem:

Na zimę (kalendarzową) wskazuje jedynie fakt większej tulaśności wzajemnej kociambrów:

wtorek, 08 grudnia 2009
Kolejny Tęczowy Most

My, kociarze, to jedna wielka rodzina. Znamy nasze koty z opowiadań, dopytujemy się o nie, wyobrażamy je sobie, a jeszcze jeśli czytujemy o nich na blogach, mamy wrażenie, jakby były zupełnie nasze.

I dlatego strasznie, strasznie przygnębiła mnie tragiczna wiadomość o Dusławie :-(

sobota, 05 grudnia 2009
Potyczki nad miską

Od kilku tygodni Lucek zasadza się na miskę Cymka. Po nałożeniu jedzenia, rzuca się na nią, mimo że w swojej misce ma dokładnie to samo. Odpędzam go. Gorzej, że po nasypaniu suchej karmy do jednej, dużej, wspólnej miski, też próbuje od niej Cymka odpędzić. A jako że Cymek pierdoła, to nie ma z tym najmniejszej trudności.

Wczoraj natomiast, byłam świadkiem przepięknej scenki - bardzo żałuję, że jej nie nakręciłam, bo video byłoby lepsze niż 100 słów. Ale skąd miałam wiedzieć? :)

Ponieważ skończyła się mokra karma, nałożyłam chłopakom do misek surowe mielone, sparzone wrzątkiem.

Oba koty podeszły jednocześnie do stojących obok siebie misek...

Jednocześnie powąchały ich zawartość...

Jednocześnie odwróciły łebki i spojrzały na siebie...

... po czym jednocześnie odwróciły się, i ramię przy ramieniu wymaszerowały z kuchni...

... zostawiając mnie płaczącą ze śmiechu :D

wtorek, 24 listopada 2009
Wspomniałam o prezencie dla kotów :-)

W tej rureczce jest piłeczka.

Piłeczki nie da się z rureczki wydostać - można tylko grzebać łapą i popychać ją, żeby się turlała.

Najpierw oba zaszalały:

Potem Lucek odszedł na bok i okazał pogardliwe desinterresment, zająwszy się myciem ogona, z jednoczesnym wystawieniem nogi:

Na placu boju pozostał niestrudzony Cynamonek (z Luckiem przyglądającym się z kuluarów):

No buuuuu!

Już nie mogę...

Stary, daj już spokój. Chodź, umyję cię trochę.

Zabawa murowana. W poniedziałek zostałam obudzona o 5:30, bo koty znowu miały przypływ nadziei, że jednak uda się piłeczkę wydostać :-P

sobota, 21 listopada 2009
Mamy nowy dywanik!

Pięknie dopasowany pod nas :)

Pan doktor, nowy współpracownik

Do którego po raz pierwszy przyjechałam...

Wszedł, przywitał się, buchnął mnie w mankiet, usiadł, rzucił okiem na moją komórkę. Złapał, przyjrzał się zdjęciu Lucka :)

- O? Jak ma na imię?

- Lucek.

- Super, u mnie jest Miciek :)

- Ale jest jeszcze jeden, doktorze. Na tapecie, bo Lucek jest na wygaszaczu. Proszę spojrzeć, to Cynamonek.

- Ożesz! Jaki rozbójnik!!! Cicha woda brzegi rwie, mam rację?

Nie ma to jak spotkanie dwóch kociarzy :D

A potem...

A potem wyjechałam z prezentem dla kotów! :)

O czym już wkrótce... ;-)

poniedziałek, 16 listopada 2009
Chłopaki dzisiaj imprezują

Zostały same, ja spędzam tę noc w delegacji :)

Oby dalej tak dobrze znosiły samotne noce, bo w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy czeka mnie kilka takich dwudniowych wyjazdów.

Pewnie już pozapraszały sobie co ładniejsze kotki z podwórka :)

niedziela, 15 listopada 2009
W czasie deszczu koty się nudzą?

A gdzie tam.

Przecież inteligentne koty zawsze znajda sobie coś ciekawego do roboty.

poniedziałek, 09 listopada 2009
Siła i piękno :)

Za zdjęcia dziękujemy Dorce, jednej z naszych ulubionych fotografek :)

poniedziałek, 02 listopada 2009
Widziałam kooota cieeeń!

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27