Futerkowo, czyli o wspólnym życiu pod jednym dachem z futrem czarnym i białorudym
poniedziałek, 02 listopada 2009
Kot Schroedingera :)

No,  p r a w i e.

:-)

Czarna seria :D

Napełniałam dzisiaj kopułkę kociej fontanny.Cynamon jak zwykle wspiął się łapkami na umywalkę i patrzył (ma fioła na tle wody).

Strumień wody z kranu trafił na plastikowe wgłębienie w kopule. Zimny, mocny rykoszet poszedł prosto między Cymkowe oczy...

Przepraszam, Cymek, że się śmiałam, ale... :DD

niedziela, 01 listopada 2009
Wpadka

Wczoraj wieczorem Lucek skąpał się w wannie pełnej wody z pianą.

Już raz mu się to przydarzyło, ale wtedy zamoczył tylko tylne łapy i ogonek, tym razem zaś tylko łepek ocalił. Tak balansował na krawędzi wanny, usiłując dostać się do nowej, nieobwąchanej jeszcze szczotki, że w pewnym momecie pomyślałam, że moja interwencja jest konieczna, teraz, już, natychmiast! Zanim jednak uczyniłam choćby ruch, Lucek zjechał do środka, wzbijając fontannę wody.

Wygrzebał się dość szybko i byl raczej speszony niż zdenerwowany, nie uciekał z łazienki z wrzaskiem - ale przeżył bidok traumę, bo aż do rana nie było go w sypialni, a kiedy weszłam około północy do pokoju dziennego, siedział w pozycji porcelanowej figurynki pod stołkiem, tuż obok kaloryfera.

No, ale dzisiaj rano już było OK i kilka minut temu Lucjan znowu pląsał radośnie na krawędzi wanny. Tym razem pustej :)

Zdjęcia archiwalne, z początków wannowania:

 

poniedziałek, 26 października 2009
Weekend w mieście Lublin

Zdaje się, że ciutkę przesadziłam w ilości suchej karmy, pozostawionej chłopakom na 36 godzin samotności:

A w Lublinie była przepiękna Milady:

Był jeszcze przeuroczy Fiodorek, ale chwilowo nie mam jeszcze jego zdjęcia. Nie omieszkam zrobić stosownego update.

czwartek, 15 października 2009
Dom Kociej Jesieni ;)

Jesień, chłodno, na galeryjce siedzieć nie można... Zrobiliśmy się tulaśni i rozmiziani :)

Czasem słońce:

    

Czasem deszcz:

A zazwyczaj po prostu o tak.

Wstydam się... :

Orła cień:

Wielki (?) Brat patrzy:

Elektrokot (na prąd):

środa, 07 października 2009
Dzidka melduje

Czarny Gacek został wywieziony z dawnego domu w ubiegłą sobotę, "przenocował" u mnie, w niedzielę trafił do Białegostoku, gdize już czekał na niego stary przyjaciel, Łapek Antoni.

Pobyt Gacka w moim domu był trudnym przeżyciem dla nas wszystkich. Dla Gacka niewątpliwie najbardziej. Cały wieczór, noc i poranek spędził w odosobnieniu, sycząc i warcząc, ilekroć wchodziłam do niego.

Twardo się bronił, gdy wsadzałam go rano z powrotem do transporterka. Wił się jak piskorz, pluł, syczał, warczał, gryzł i drapał. Naprawdę miałam stracha. Na szczęście nie zlekceważyłam ostrzeżeń doświadczonych kociarzy i zabezpieczyłam ręce aż powyżej łokci. Dzięki temu zęby i pazury Gacka nie uczyniły mi szkody.

Teraz Gacek aklimatyzuje się u boku Magdy i Antoniego. I mam nadzieję, że w miarę łatwo pójdzie :)

czwartek, 01 października 2009
Fotokotmiks 1 :)

"No i co się tak gapisz?! Sp...adaj!"

środa, 30 września 2009
Parę nowinek

Tym razem bez zdjęć, ale juz nowe się szykują. Muszę zresztą je uporządkować, bo już się gubię.

Magdalena, Która Nie Lubi Kotów odwiedziła nas w weekend, i oczywiście chłopaki zaraz ją obsiadły, hehe. W ogóle ostatnio jakies ufniejsze są do ludzi, co mnie cieszy.

Najprawdopodobniej w sobotę będziemy mieli kolejnego gościa - czarnego kota Gacka, który będzie u nas nocował w drodze do swojego nowego domu w Białymstoku :) Już sobie to wyobrażam. Szykuję dla niego rzecz jasna osobny pokój. W niedzielę odwozimy go do nowego domu, gdzie czeka już na niego stary kumpel Antoni. Więcej o kotkach tu:

http://forum.gazeta.pl/forum/w,10264,97024093,97024093,3_dorosle_koty_szukaja_domu.html

Poznałam już Gacka, jest strasznie kochany i bardzo się cieszę, że ta historia zakończyła się happy-endem :)

czwartek, 24 września 2009
"Pamiętnik Babuni"

"Pamiętnik Babuni" Katarzyny Caty Ryrych. Książeczka ciepła, mądra, powinna być lekturą dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym, warta przeczytania przez każdego kto ma cień sympatii dla kotów. Narratorem i główną postacią jest biało bura kotka mieszkająca wraz z innymi w schronisku (w Mielcu), mądra, otwarta na wszystkich którym potrzebna jest pomoc. Oczywiście jest to fikcja literacka, ale Babunia żyła naprawdę i miała cechy bohaterki książki, ostatnie chwile swojego życia spędziła u forumowej Anki, pojechała do Gdańska.
Książeczka powstawała na forum miau. Prawie codziennie pojawiał się kolejny odcinek wyczekiwany przez wszystkich od samego rana. Podczas czytania popłynęły strumyki łez, ale i uśmiech gościł na twarzach.
Potem książka została wydana (korektę zrobiły też forumowiczki) i można było zakupić ją z dedykacją autorki.
Książka jest chyba nie do kupienia, ale można ją przeczytać na stronie tarnowskiej Fundacji Zmieńmy świat w pdfie
www.fundacjazmienmyswiat.tarnow.pl/pdf/pamietnik-babuni.pdf

Przeczytałam tylko do połowy. Spłakałam się strasznie. Babuniu, dziękuję...

 

poniedziałek, 14 września 2009
Popłynęlim... (Powiększać zdjęcia !)

W pewien warszawski dzień deszczowy

Tak jakoś się nam położyło...

I miło dalej się leżało...

I coraz niżej się zsuwało...

... lecz nadal było bardzo miło:

Aż wreszcie wszystko się wydało!

I głupio ciut nam potem było...

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27