Futerkowo, czyli o wspólnym życiu pod jednym dachem z futrem czarnym i białorudym
Kategorie: Wszystkie | Cynamon | Inne koty | Lucek | Obadwa koty | Offtopicznie | Z punktu widzenia Lucka
RSS
czwartek, 06 maja 2010
No bo co, kurczę blade!

- miau -

Ludzie nie rozumieją, że kot chce być blisko.

A skoro nie rozumieją, to trzeba po prostu robić swoje. I być. Hehe, hehe, miauuu.

    

No bo co, kurczę blade!

- miau -

wtorek, 02 lutego 2010
Chata wolna!

- miau -

LuDzidka nie wraca. Podejrzewam, że ma to związek z torbą, którą dzisiaj wynosiła z domu, i z dużą ilością suchej karmy nasypanej do misek.

To się powtarza dość często i oznacza, że znowu zostajemy sami na noc!!!

Nie, żebyśmy narzekali. I tak głównie śpimy, od czasu do czasu któryś z nas wlecze się do kuchni do miski, do kuwety albo do miski z wodą (w dużym pokoju stoi, z innego miejsca nie chcemy pić, hehe, hehe, miauuu). Potarmosimy się trochę. Potem znowu śpimy w sypialni (ja na oknie, Grubek na poduszce na łóżku), połazimy po zakazanych meblach, obwąchamy ciuchy, przeryjemy półki w szafie i znowu śpimy. I nikt nie wrzeszczy na mnie, że hałasuję pukając łapą w klapkę od kuwety Grubka.

Niemniej jednak, LuDzidki trochę brakuje. Nie ma się na kim położyć ani do kogo przymruczeć.

Mam nadzieję, że jutro już wróci.

- miau -

sobota, 21 listopada 2009
Mamy nowy dywanik!

Pięknie dopasowany pod nas :)

środa, 02 września 2009
No i co tam u nas?

- miau -

Mamy już założoną siatkę na galeryjce:

Można więc siedzieć na zewnątrz, i kwiatki sąsiadce podjadać:

Poza tym, dolce vita:

- miau -

Dopisek Dzidki:

Od momentu założenia siatki i pozostawiania otwartych drzwi wejściowych koty wcale nie palą się do wychodzenia. A przedtem Lucenty co wieczór wył pod drzwiami tak, że uszy puchły...

sobota, 25 kwietnia 2009
Żyje nam się luzaaaaacko

- miau -

Ludzidka jest okropnie zajęta, ciągle coś robi, biega, wyjeżdża (niestety!!), ale nie zaniedbuje nas, jeśli idzie o pieszczotki i karmienie.

Jest nam dobrze.

W domu pojawiło się dodatkowe kocie legowisko. Rewelacyjnie mi się na nim żyje. I myje, hehe, hehe, miauuu.

Grubek-Bubek woli zaszyć się w machinie piekielnej. Wariat.

- miau -

niedziela, 08 marca 2009
Niedziela

- miau -

Niedziela była STRASZNIE leniwa. W odróżnieniu od Ludziek, które przez cały dzień gadały, biegały, gotowały -  nas okropnie zmogło.

Bo znów nam się śniiiiii... :-)

- miau -

Dobry wieczór, to my!

- miau -

Lucek i Cymek.

Ludzidki nie było w domu aż pięć dni! Zostawiła nas pod opieką tej Ani, do której mówi "Mamuś". W takim razie Ania (tak _ona_ kazała nam do siebie mówić) musi być mamą Ludzidki.

Ania jest miła. Ciepła i ładnie pachnie. Nie jest taka futrzata jak moja mama, ale co tam, w końcu nie każdy jest doskonały. (Zresztą ludzie, nie mając futra, mają inne zalety. Na przykład palce. Nie żebym wolał mieć palce zamiast pazurków, ale Ludzidka dzięki nim bardzo szybko otwiera puszki z karmą. I lubię też, jak drapie mnie palcami po wygiętym grzbieciku... mrrau!!...)

W każdym razie z Anią było miło, ale no cóż, ja jednak przyzwyczaiłem się do jednej Ludzidki. Grubek adorował Anię za nas dwóch.  

Przyznam się od razu, że nie mogłem - i nadal nie mogę - ukryć zadowolenia z powrotu Ludzidki. Wreszcie mogłem porządnie nadstawić grzbiecik! Postanowiłem jej o tym powiedzieć, więc od piątku zaszczycam ją swoją wzmożoną obecnością i mruczeniem. Niech wie, niewiasta, że dobrze zrobiła wracając.

A tak poza tym, to Ludzidka jakaś smutna jest, widziałem. No to przybiegam do niej i się przytulam, bo widzę, że to ją rozwesela. I powiedziałem Grubkowi, żeby też był dla niej miły. Oczywiście zrozumiał, powiedział tylko, że on zawsze jest dla niej miły...

A teraz parę migawek z naszego życia.

Grubek informatyczny:

    

Grubek naukowiec (znowu!!):

   

Grubek wytworny:

     

Grubek uwodzicielski:

A potem w końcu to ja wziąłem Grubka pod swoją kuratelę! Hehe, hehe, miauu! :))

Muszę pilnować, żeby pamiętał, kto tu rządzi. I pamięta :) I chyba nie ma nic przeciwko temu, hehe, hehe, miauu.

A potem, jak to my, walczyliśmy ze sobą jak prawdziwi mężczyźni.

- miau -

czwartek, 22 stycznia 2009
Nowy smakołyk

- miau -

LuDzidka ma w łazience coś nad wyraz smacznego.

Nie wiedziałem, jak to się nazywa (choć smakowało mi bardzo), aż dzisiaj LuDzidka przyłapała mnie na konsumpcji, po czym złapała telefon i usłyszałem, jak mówi do kogoś ze śmiechem:

- Nie uwierzysz! Lucek wychłeptał mi płyn do soczewek z pojemniczka!

A więc, zapamiętajmy sobie tę nazwę. "Płyn do soczewek".

- miau -

niedziela, 11 stycznia 2009
Dzidkocia codzienność cd.

- miau -

W Sylwestra układaliśmy puzzle.

Sylwester to taka noc, kiedy LuDzidka nie położyła się spać przed północą, a potem strasznie huczało na dworze. Więc poszliśmy z Cynamonem do szafy, tam było ciszej.

A puzzle, to jest taka fajna zabawa dla kotów.

LuDzidka przyniosła z kuchni stół i na ten stół wysypała całe mnóstwo malutkich, lekkich drewnianych kawałeczków. A zabawa polegała na tym, że my próbowaliśmy zrzucać te kawałeczki łapami na podłogę (no bo jak inaczej?), a LuDzidka próbowała te kawałki ocalić. Nieźle jej szło. Wygrała. Tylko nie wiem, dlaczego mruczała coś wściekle pod fibrysami, skoro cały czas wygrywała?

W każdym razie, nieco nas ta zabawa zmęczyła:

    

Puzzle są fajne! Następnym razem pokonamy LuDzidkę. Już obmyślamy, jak to zrobić, żeby za nami nie nadążyła, hehe, hehe, miauuu ;-)

A choinki już nie ma. Szkoda, bo igiełki bardzo mi smakowały. I łatwo opadały z gałązek, wystarczyło trącić łapką:

Ogólnie rzecz ujmując, prowadzimy leniwe, prawdziwie kocie życie. Pełna wyluzka, jak mawia Cyryl, kot sąsiad z mieszkania obok. (Czasami wychodzę na korytarz i wymieniam z nim uwagi pod jego drzwiami. Poczciwy chłop.)

Cymol, na przykład, pozuje sobie. I jeszcze się chwali, że panienki lubią takich złotych chłopaków. Eugeniusz Koto, psia jego mać.

    

No dobra, nie zaprzeczam, że fajnie wygląda. I dobrze. Dzięki niemu poderwiemy więcej panienek! Właśnie szykuję ogłoszenie towarzyskie do "CatGirl!"

Ale póki co wie, kto tu rządzi. Na wszelki wypadek stale mu o tym przypominam. Mimo iż wyrobił się braciak pod moim wpływem niemożebnie!

Jakiś czas po Sylwestrze spadł śnieg. Podobno ja już widziałem śnieg. Ale byłem wtedy mały, miałem tylko cztery miesiące, więc nie pamiętam.

Jak ten śnieg spadł, to było tak:

    

    

Jakże to kłuje w łapki! Coś nieprawdopodobnego. No, ale ja spryciarz jestem, to znalazłem sposób:

W każdym razie nie przeczę, że ów idiotyczny, acz fascynujący wybryk natury potrafi kota porządnie zmęczyć. Więc w pełni rozumiem Cymola, że po powrocie z balkonu zasnął z tyłkiem w górze:

A dzisiaj LuDzidka sprzątała, czyli wywaliła mnóstwo pudeł na środek mieszkania. W to kotom graj! Hehe, hehe, miauuu. Było sobie małe pudełko, na środku pokoju. Pudełko wyglądało na zamknięte, miało opuszczoną przykrywkę. Więc kiedy LuDzidka tę przykrywkę podniosła, to z przerażenia zrobiła coś takiego: "HY!!..."

Naprawdę mój braciak wychodzi na koty. A to moja zasługa!

- miau -

piątek, 09 stycznia 2009
No żesz to....

- miau -

Dzisiaj cały dzień jedziemy na suchej karmie. Wyłącznie!

LuDzidka się zdenerwowała, że marnujemy mokre, że jemy tylko trochę (Trąbocymon zwłaszcza, on faktycznie ledwo skubie), a ona potem musi resztę wyrzucać do śmieci.

Zostawiła puste "mokre" miski, nasypała suchego z czubkiem do misek "suchych", uzupełniła wodę i poszła sobie.

No wiecie co, to jest skandal.

Rybkę dawała, wieprzowinkę dawała, Kitekata dawała. Teraz wróciła do tej nudniejszej, zdrowszej karmy, i zła, bo jemy słabo.

Jak ja mam jeść tylko suche, zapijając wodą? Trąbocymon ma lepiej, on woli suche...

- miau -

 
1 , 2